naglowek

 

2019-09-23     Bogusława, Liwiusza, Tekli    
Strona główna -> O Nas -> Pisali o Nas "Tygodnik Płocki"

Artykuł  zamieszczony

w "Tygodniku Płockim".  

Prasa wspominała wtedy o nas takimi oto słowy

Blanki Stanuszkiewicz.

 

     Wśród dwudziestotysięcznej populacji mieszkańców Sierpca jest stu osobowa grupa mężczyzn, która wiedzie dość dziwny żywot. Choć od lat są urzędnikami, robotnikami, czy biznesmenami, to każdą wolną chwilę spędzają w lesie. Ciągle coś tam usprawniają, dokarmiają zwierzynę, w jego pobliżu prowadzą nawet gospodarstwo rolne. Przy tych pracach zawsze są z uzbrojeni, bo nigdy nie wiadomo, co może w lesie spotkać myśliwego. Koło Łowieckie „Tur” niedawno obchodziło jubileusz 35-lecia istnienia. Swoimi tradycjami sięga jednak znacznie dalej. Wywodzi się z jednego z wcześniej działających w Sierpcu kół.

    Założycielem „Tura” był zasłużony pierwszy prezes organizacji – Antoni Jankowski. Wiele zrobili też dla koła ówczesny łowczy – Czesław Bujanowski , sekretarz – Stanisław Pruchno . Dziś koło łowieckie tworzy 27 pasjonatów łowiectwa. -Dla tego hobby trzeba wiele poświęcić – twierdzi obecny prezes koła – Witold Pruchno. Myśliwi w lesie spędzają bowiem wszystkie wolne chwile i niedziele. – Choć wielu z nas jest fanatykami, to jednak jakoż godzimy ze sobą pracę, obowiązki rodzinne i łowiectwo.

    Myśliwi muszą się dzielić między sobą bardzo wieloma czynnościami często bardziej gospodarczymi niż łowczymi. A pracować jest na czym. „Tur” dzierżawi bowiem 10 tysięcy hektarów, w skład których wchodzą lasy, pola i inne miejsca bytowania zwierzyny. – Na całej tej ziemi prowadzimy gospodarkę łowiecką. Dbamy przede wszystkim o to, żeby zwierzyny było w sam raz. Natura ceni bowiem sobie równowagę – podkreśla prezes. A zwierzyny tu raczej nie brakuje. W obwodzie polnym występuje: kuropatwa, bażant, zając, lis, często spotykana jest sarna. Koło „Tur” bardzo dumne jest zwłaszcza z urokliwego kompleksu leśnego, położonego na Pojezierzu Brodnicko-Lipińskiego. Nie brakuje tu niczego. Króluje przede wszystkim sarna, na którą chętnie przyjeżdżają polować Niemcy i Duńczycy, nie brakuje dzików, spotykany jest jeleń i łoś. Często między drzewami przemknie lis. Licznie występuje borsuk i jenot. Zwierzęta te, nie zapadając na choroby takie jak wścieklizna, rozmnażają się bardzo ekspansywnie. –Tymczasem w przyrodzie wszystko powinno występować w równowadze.

    Niestety dzisiejsze prawo łowieckie chroni drapieżniki, a także wałęsające się psy i koty. Nie pozwala redukować w sposób kontrolowany ich nadmiaru. Tracą na tym co raz rzadziej występujące u nas gatunki w tym bażant, czy kuropatwa – niepokoi się Witold Pruchno. Dzięki wysokiej liczebności zwierzyny „Tur” może pochwalić się doskonałymi wynikami hodowlano-łowieckimi na cały okrąg. – Dużo pracujemy na takie wyniki. Z mieszalni pasz i browaru wywozimy do karmników ogromne ilości wzbogaconych o witaminy, minerały i tłuszcze pasz, uprawiamy też sześć hektarów ziemi, by zwierzęta przychodziły na nasze pola, a nie czyniły szkody rolnikom. Odszkodowania jakie płacimy plantatorom, nie przekraczają 3 tysięcy złotych – mówią z dumą myśliwi. W tym roku najwięcej strat ponieśli jedynie ci, którzy posiali kukurydzę. Nie przypuszczali, że jest to ogromny przysmak nie tylko zwierząt domowych, ale także i dzików, które są chyba największą chlubą myśliwych z „Tura” . –   Rocznie strzelamy do około 30 dzików, choć i bywały lata, że i 37 się trafiało – potwierdzają, że jest to nieprawdopodobny wynik. Po chwili dodają, że podobnie było z sarną: – Doszło jednak do tego, że nie byliąśmy w stanie wykonać wszystkich odstrzałów. Według członków „Tura”, w łowiectwie nie chodzi bowiem o to, by wejść do lasu i strzelać do zwierzyny. Jeżeli się tacy zdarzają w braci łowieckiej, są szybko eliminowani. Sposobów jest wiele. Najbardziej skuteczny to odmówienie wydania wymaganego pozwolenia na odstrzał zwierzyny. – Oddanie strzału to wyróżnienie za całoroczną ciężką pracę na rzecz lasu oraz zwierząt. Polowanie musi być satysfakcją. To nie jest strzelanie dla strzelania – twierdzą zgodnie myśliwi . Koło łowieckie „Tur” nie tylko zajmuje się gospodarką łowiecką, współpracuje też z licznymi organizacjami m.in. ze starostwem powiatowym, jednostkami terenowej administracji samorządowej, utrzymuje partnerskie kontakty z gminą Szczutowo, z leśnikami. Z uczniami szkół ze Szczutowa i Sierpca co roku spotykają się w czasie sprzątania lasu. Wszystkie te organizacje Koło Łowieckie zaprosiło na obchody 35-lecia swojego istnienia.

    Goście i gospodarze spotkali się w łowisku „Tura” w Szczutowie. W sumie przybyło ponad dwustu gości. Po uroczystej Mszy Hubertowskiej, głos zabrali znamienici goście m.in. przewodniczący Okręgowej Rady Łowieckiej – Tadeusz Stokłosa, a także prezes Zarządu Okręgowego – Tadeusz Majdowski. Kapituła odznaczeń Łowieckich przyznała aż sześć medali członkom Koła Łowieckiego „Tur”. Złotym medalem uhonorowano Tomasza Domańskiego i Witolda Pruchno. Srebrne zdobiły mundury Sabina Ozimkiewicza, Bogdana Hulasa i Włodzimierza Rzeszotarskiego. Brąz przypadł w udziale łowczemu Pawłowi Ozmikiewiczowi. Koło powiększyło się też o kolejnych trzech członków, którym udało się ukończyć staż kandydacki. Trwa on co najmniej rok. W tym czasie kandydaci m.in. budują paśnik, muszą też ukończyć szkolenie teoretyczne i zdać egzamin. Po przejściu tej długiej drogi, mogą ubiegać się o pozwolenie na broń i brać udział w polowaniach. żeby jednak stali się pełnoprawnymi członkami „Tura” mianowania na leśników, specjalnie wykonanym na tą okazję kordelasem, dokonał Witold Pruchno. Przyjął tym samym uroczyste ślubowanie z ust Szczepana Jamiołkowskiego, Sławomira Fułka i ks. Janusza Nalewajka. Dodatkowego splendoru imprezie dodawał reprezentacyjny zespół trębaczy ze Skrwilna. W tym dniu, choć nie było polowania, królowała kuchnia myśliwska. Wesoło i skocznie przygrywała też kapela z sierpeckiej „Kasztelanki”. Nie zabrakło żadnych przyjaciół „Tura”. 

    Obecne były też pozostałe dwa sierpeckie koła łowieckie. Koło „Krzyżówka” ofiarowało w prezencie przepiękny tryptyk, który już niedługo zawiśnie na honorowym miejscu w siedzibie „Tura”. Na pytanie czym jest prawdziwe łowiectwo, prezes „Tura” bardzo ciekawie powiedział: – łowiectwo jest sztuką czerpania z dóbr przyrody bez naruszenia źródeł jej pochodzenia. łowiectwo sprawia satysfakcję, ale też chroni zwierzęa, bo poparte jest wieloletnia wiedzą, która uczy, że nie wolno naruszać równowagi w przyrodzie. Dzięki łowiectwu w takim wydaniu zwierzęta nie są skazane na wyginięcie. Wciągnijmy wnioski również dla potomnych.

   Takiego podejścia do łowiectwa życzę nie tylko myśliwym z sierpeckiego koła łowieckiego. 

„Darz Bór!” Blanka Stanuszkiewicz.


 

Odwiedzin :

Kreator IAP - (C)opyright by Interaktywna Polska